Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 grudnia 2014

Wiosna, jesień bo na pewno nie zima :)

Grudzień, no niby jest w kalendarzu, do Świąt już niedaleko a śniegu jak nie było tak nie ma. No ale co tam śnieg, żeby chociaż mróz był ale tego również brak.
Nic więc dziwnego, że roślinki nie wiedzą o co chodzi.







środa, 5 listopada 2014

Niecierpię kotów . . .

Profil mojego bloga miał być typowo fotograficzny. Piszę miał być bo odkąd w mojej rodzinie pojawił się nowy osobnik płci żeńskiej, będę o niej wspominać dużo i namiętnie.


(Ja i moja Piti)

We wcześniejszym wpisie mogliście poznać moją i jej krótką historię.
Myślę, że teraz czas na większe wynurzenia.

Jak wspomniałam wcześniej (tutaj) nigdy nie przepadałam za kotami. Chociaż nie przepadać to w moim przypadku zbyt lekkie określenie. Ja ich nie cierpiałam, nie lubiłam jak właziły mi na kolana, łasiły się do stóp, miałczały zaciekle aby poświęcić im chwile uwagi. BLE!!

Kot, zwierzę, żywa istota więc tolerowałam, nie krzywdziłam broń Boże. Omijałam szerokim łukiem, a wszelkie wizyty u babci spędzałam na oganianiu się od niesfornego Brutusa, rudego potwora, który jak tylko usłyszał mój głos to leciał na zabicie. Ja leciałam również, ale w przeciwnym kierunku.

Oj co to były za czasy. Brutus na łóżko, a ja fru i już w łazience, ja wcinam śniadanie a ten "żebrak" miałczy aż bębenki w uszach pękają, Brutus biegiem na drzewo a ja o mało się nie połamałam żeby jak najszybciej zleźć.

No i coś czego nie lubiłam, nie przepraszam, nienawidziłam najbardziej, otwieram oczy po całonocnych "historiach strachu" a tu gęba Brutusa wyszczerzona w wielgachnym uśmiechu dwa milimetry od mojej pięknej dziecięcej buźki. 
Przez wiele lat myślałam, że jak śpię to Brutus szykuje niecny plan, jakby mnie tu uśmiercić i nie narobić bałaganu.
Przez wiele długich lat żyłam mitami na temat tych stworzeń, że są samotnikami, ludzi traktują jak restauracje z hotelem, roznoszą mnóstwo chorób, tylko czekają żeby Cię zjeść, pokazują ci 4 litery bo właśnie tam jest Twoje miejsce w ich "słowniku" oraz wiele, wiele innych. 
No i oczywiście, że kot jak nic innego uwielbia mleko :) a ogon jest mu potrzeby żeby Cię myrdał po twarzy i doprowadzał do szewskiej pasji.
(obce bestie przyłapane)

Moja "miłość" do tych boskich stworzeń nie uległa zmianie nawet wtedy kiedy trafiłam pod dach ogromnej ich miłośniczki. Posiadaczki sześciu (wolno biegających) trzymających się domku i około piętnastu (dochodzących do miski) przybłęd. 
W zimie tego, to było masakrycznie dużo. Nadmienię że dla mnie jeden kot to było dużo a co dopiero piętnaście.

Tak mijały kolejne już dorosłe lata mojego życia i ciągle zapierałam się rękami i nogami aby przypadkiem ich nie polubić.
Najgorsze były maluszki, ciągle plątały się pod nogami. To chyba jakiś sport narodowy kotów żyjących wśród ludzi - plątać się pod nogami i nie zostać niechcący kopniętymi. 
 
Nie zawsze się to maluszkom udawało ze mną. Czasami potrafiły pojawić się znikąd i jedyne co słyszałam to ciche "miał". No cóż mogłam innego zrobić po niechcącym niezauważeniu i kopnięciu kociaka? Na rączki, mizianie i głośne przepraszam.
Ale i tak kotów nie lubiłam! ;)
Ale jak to mówią w moich stronach "przyszła kryska na Matyska" :) 
Ale o tym szerzej w kolejnym poście.

poniedziałek, 13 października 2014

Miłość od pierwszego spojrzenia

Czy można pokochać kogoś od pierwszego spojrzenia? 
Wydaje się to mało realne, a każdy kto tak mówi nie rozróżnia miłości od zwykłego zauroczenia czy fascynacji.
Tak samo ja myślałam jeszcze niedawno. 

W zeszłym tygodniu zmieniłam zdanie. Wszystko przez małą istotkę, która zawitała do mojego życia. 
Pojawiła się nagle i nikt się nie spodziewał, że wywróci nasze życie do góry nogami. Nikt się nie spodziewał, że wywróci mój tok rozumowania.

Nasza mała Piti pojawiła się chudziutka, wystraszona ale potrzebująca miłości.


No i krótka lekcja historii mojej miłości do kotów.
Nigdy kotów nie lubiłam, tolerowałam, nawet się bawiłam z nimi ale kot dla mnie to był temat nie do przeskoczenia.

Pies to zupełnie inna sprawa, dlatego każdy to posiadał kota był dla mnie osobą co najmniej dziwną.

Kicia, przybłęda sprawiła, że moje myślenie o kociakach się zmieniło o 180 stopni.
Pokochałam to zwierzątko miłością bezgraniczną od momentu kiedy ją zobaczyłam.


Jej ufny i spokojny sen jest dla mnie znakiem, że jej z nami dobrze.

Dzisiaj Piti wygląda znacznie lepiej, bawi się jak mały diabełek i zawsze skora jest do przytulania, miziania i noszenia na rękach.


Uwielbia aparat i choć jest jeszcze niecierpliwa to potrafi pięknie pozować.



sobota, 11 października 2014

Miłość jak kwiat rozkwita . . .

a kwiat rozkwita z miłości.

Nie mam żadnej wątpliwości, że kwiaty to przyjaciele niejednej kobiety. Często jednak sobie zadaję pytanie, czy faktycznie my kobiety potrzebujemy tych ciętych "zamordowanych" chabazi?!

Przecież nie ma nic piękniejszego niż cudnie rozkwitający i przepięknie kwitnący kwiat. 

Potrafi taki mały "potworek" umilić życie, czymś wspaniałym jest patrzeć jak z kwiatka na kwiatek przeskakuje pszczółka. Oczywiście pod warunkiem, że ów pszczółek się nie boimy :)

W moim przydomowym ogródku mam kwiaty różne i różniaste. Jedne są małe, inne większe a jeszcze inne wyjątkowe i zachęcające do uwiecznienia ich na fotografii.

Dalia jest jednym z tych kwiatów, które swoją strukturą i budową sprawiają, że nie można przejść obok niej obojętnie.



Czyż nie jest wyjątkowa? :)

środa, 9 kwietnia 2014

Poranne skarby

Bardzo często zdarza mi się spacerować z aparatem, co przyprawia o palpitacje serca niektórych domowników. 

Oj nie rzadko słyszę określenia paparazzi, nawiedzona czy zwyczajne weź to stąd.

Dlatego kiedy mam już dość rodzaju ludzkiego, skupiam się na tym czego wiele osób nie zauważa. Bądź zauważa ale nie skupia na tym wzroku dłużej niż przysłowiowe "rzucenie okiem".

Poranny spacer potrafi mile zaskoczyć, nie dość że jest przyjemnie chłodno, poranna rosa moczy buty to jeszcze można odnaleźć wiele ciekawych fotograficznych rarytasów. 

Polecam Wam z całego serca takie poranne lub wieczorne eskapady. Weźcie aparat i w drogę.
Nie musicie iść czy jechać niewiadomo jak daleko, wystarczy Wasz ogródek. 
Dlaczego rano lub wieczorem, zróbcie zdjęcia to sami się przekonacie.


czwartek, 3 kwietnia 2014

Drzewa kwitną nadal

Wiosna piękna i radosna. To chyba jeden z tych okresów, kiedy fotografia przyrody sprawia aż tak wiele radości.

Drzewa kwitną, pszczółki latają jak opętane, słoneczko pięknie grzeje, aż chce się żyć.


niedziela, 23 lutego 2014

Bezpieczeństwo

Nie ma nic piękniejszego, niż szczęśliwa mama. Bo powszechnie wiadomo, że jak mama szczęśliwa to i dziecko radosne.

Ta mała istotka, którą możecie podziwiać na zdjęciu, najbezpieczniej i najlepiej czuje się w objęciach swojej ukochanej i szczęśliwej mamusi. 

Dziękuję mamusi za możliwość publikacji tego szczęścia.
Dziękuję dzieciątku za ogromną cierpliwość.



środa, 19 lutego 2014

Przebiśnieg

Szkoda tylko, że u mnie śniegu brak . . . 

Nie brak natomiast budzącej a w niektórych przypadkach obudzonej przyrody. 

Tylko patrzeć kiedy zaczną mnie podgryzać komary, za uszami brzęczeć pszczółki a muchy rozpoczną swoją denerwującą "bzykową" triadę.



poniedziałek, 27 stycznia 2014

Zimy ciągle brak...

Zima nie nadchodzi, a trochę białego puchu by się przydało. Czyżby nie było mi to dane w tym roku? 

Na termometrze + 17, wszystko kwitnie dookoła, słoneczko pięknie świeci i cudownie grzeje - taki mam styczeń ☺


piątek, 17 stycznia 2014

Wiosennie w styczniu...

Ja mam wiosnę, nie wiem na jak długo zagościła w mych skromnych progach ale trzeba się nią nacieszyć.

Na początek piękny zielony mech na rozpoczynającym kwitnienie drzewie.



Następna oczywiście forsycja, patrząc na nią nie mogę odczekać się Wielkanocy :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...