Od jakiegoś czasu ciężko o ładną i słoneczną pogodę. Na całe szczęście dzisiaj "promyczki" dopisały i mogłam wreszcie poczuć tę przysłowiową piękną, cudowną jesień.
Polowanie na kasztany się udało. Odkąd tu jestem co roku na jesieni raczę się tymi przysmakami. Są cudownie smaczne, choć nie wszystkim mogą smakować.
Dzisiejsza wyprawa była nadzwyczajna i lekko smutna. Nie dość, że się okropnie poraniłam to na domiar złego musiałam aparacik zostawić w domku żeby naładować akumulatorki. Głupota amatora nie zna granic.
A takie cuda nie zostały uwiecznione.
Widok zapierał dech w piersiach. Wyobraźcie sobie, piękne słońce, ciepło, dookoła zielono, żółto i czerwono a na horyzoncie ośnieżone szczyty Alp.
Coś pięknego.
Obiecuję, że jeszcze wrócę w to miejsce ale już z aparatem i nie będziecie musieli sobie tego tylko wyobrażać.
Na dzisiaj mam dla Was kilka zdjęć robionych telefonem. Pamiętajcie, że to nie aparat robi zdjęcia a fotograf (czyt. osoba fotografująca).
Mam nadzieję, że Wam się spodobają.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz